Sensacyjny proceder

Felietony

Czasu wiele nie minęło od ostatniej publikacji, ale to nie czas przecież ma być weryfikatorem umieszczania tutaj treści. Dziś 11 lutego 2013 roku. W południe abdykuje Papież....

Wiadomość o tym fakcie lotem błyskawicy obiegła cały świat. Dziś, kiedy nie ma już praktycznie żadnych ograniczeń technicznych, w tym samym wydarzeniu, za pośrednictwem mediów, mogą brać udział prawie wszyscy mieszkańcy Ziemi. I w tym cały problem…

Kiedy otrzymałem wiadomość o zapowiedzi końca pontyfikatu Papieża Benedykta XVI jadłem właśnie ze znajomym księdzem z Ostrołęki pizzę. W takie wiadomości nie wierzy się od razu, więc upewniłem się i zapytałem kelnera, czy nie mają tutaj telewizora, bo podobno Papież abdykował. Ten zaprzeczył (posiadaniu telewizora) i potwierdził decyzję o abdykacji, którą przeczytał na wyświetlaczu swojego smartfona. Potem spojrzał na mnie i zapytał: „Padre, che sará…?”. Po zaspokojeniu ciekawości o dalszy los Kościoła Katolickiego wrócił do roznoszenia potraw. Poczuliśmy się przez chwilę smutni, bo Ojciec Święty to przecież ojciec.

Przyszedł wieczór, spacerując zaszliśmy na plac św. Piotra. Na ulicy prowadzącej na plac mijamy wiele wozów transmisyjnych, kamer i świateł. A przed nimi prezenterzy, których przed chwilą widzieliśmy w telewizji. W tle – Bazylika św. Piotra. Kończąc spacer, wracaliśmy znów przez ten sam plac. Wozów tyle samo, kamer i żurnalistów pewnie jeszcze przybyło, a pod oknem Papieża (mimo późnej pory) około 100 osób krzyczących „Benedetto!”, a w oknie papieskim paliło się światło. Ale nie w każdym. W tym jednym, przez które zawsze błogosławił, nie. Może spoglądał na nas…?

Dziennikarze jednak nie o to pytali przechodniów i nie o tym informowali swoich odbiorców. We wszystkich największych włoskich portalach informacyjnych (również i w polskich, a jakże!) zdawać by się mogło kompletna lista „Papabili”, czyli tych, spośród których zapewne jeden zostanie sukcesorem Benedykta XVI. I pytanie moje kolejne pojawiło się mijając owych żurnalistów o to, czy oni naprawdę mają jeszcze o czym mówić, po tych prawie 12 godzinach stania tutaj?

Podobno z Polski wyleciał do Rzymu Piotr Kraśko… na pytanie: „Po co? Przecież w Rzymie jest stały korespondent TVP…” padła odpowiedź: „Bo ten, jest od tych wydarzeń specjalnych!”.

A Papież zasypia i pewnie się zastanawia, czy jeszcze długo potrwa ten medialny szum wokół Jego osoby. I pewnie potrwa. Do ostatniego dnia lutego. A rok przestępny nie jest.

Szczęść Boże!

xFilo

11.02.2013

Dodaj komentarz